Lekarze ostrzegają przed nasileniem się gwałtownych reakcji immunologicznych!
Rzadko występujące wcześniej, gwałtowne zaburzenia immunologiczne rozprzestrzeniają się obecnie w placówkach klinicznych, gdzie podaje się nowe szczepionki przeciwko COVID.
Rzadko występujące wcześniej, gwałtowne zaburzenia immunologiczne rozprzestrzeniają się obecnie w placówkach klinicznych, gdzie podaje się nowe szczepionki przeciwko COVID – a władze służby zdrowia wydają się być zdecydowane przymykać na to oko. Zespół znany jako TAFRO wywołuje katastrofalną reakcję zapalną, która w ciągu kilku dni może doprowadzić do niewydolności narządów. Osoby dotknięte tą chorobą cierpią na drastyczny spadek liczby płytek krwi, rozległe obrzęki całego ciała, utrzymującą się wysoką gorączkę, niewydolność nerek, bliznowacenie szpiku kostnego i szybkie powiększanie się ważnych narządów.
Wiele osób zapada na ciężką chorobę, wymaga hospitalizacji i walczy o życie. Lekarze ostrzegają: zespół TAFRO nie jest nieszkodliwą reakcją. Jest to załamanie układu odpornościowego.
Zespół TAFRO jest wywoływany przez nadmierną sygnalizację cytokinową, w szczególności interleukiny-6 (IL-6) – ten sam szlak zapalny, który wielokrotnie wiązano z ciężkimi przypadkami COVID-19 i udokumentowaną nadmierną aktywnością immunologiczną po szczepieniach. Pomimo tego podobieństwa, organy ds. zdrowia twierdzą, że „nie ma żadnych sygnałów”, które wymagałyby zbadania. Lekarze pracujący na pierwszej linii frontu przedstawiają jednak inny obraz sytuacji. W MDPI opublikowano recenzowane badanie.
TAFRO jest znane z tego, że niezwykle trudno je zdiagnozować. Nie ma jednoznacznych biomarkerów, prostego badania krwi ani systemu wczesnego ostrzegania. Lekarze muszą błyskawicznie wykluczyć dziesiątki infekcji, nowotworów i chorób autoimmunologicznych, podczas gdy stan pacjenta gwałtownie się pogarsza. W wielu przypadkach stan pacjentów jest zbyt niestabilny, aby wykonać biopsję diagnostyczną przed rozpoczęciem agresywnej terapii.
Na czym polega to leczenie?
Wysokie dawki sterydów i blokery IL-6, takie jak tocilizumab – dokładnie te same leki immunosupresyjne, które są stosowane w przypadku burzy cytokinowej wywołanej COVID-19. Już samo to powinno wzbudzić niepokój. Lekarze są praktycznie zmuszeni do osłabienia układu odpornościowego, aby uratować pacjenta, ryzykując przy tym niewydolność wielonarządową. Naukowcy otwarcie przyznają, że nie znają przyczyny zespołu TAFRO. Wiedzą jednak, że pojawia się nagle, szybko postępuje i wykazuje te same hiperzapalne wzorce immunologiczne, które opisano w raportach dotyczących szkód poszczepiennych i które organy nadzorcze rutynowo odrzucają jako „przypadkowe”.
Mimo to wystąpiły następujące sytuacje:
- Brak publicznej komunikacji dotyczącej ryzyka
- Brak zaleceń dotyczących badań przesiewowych
- Nie uznaje się, że zespoły nadaktywności immunologicznej mogą się nasilać
- Brak długoterminowego monitorowania bezpieczeństwa w odniesieniu do opóźnionych reakcji zapalnych
Zespół TAFRO występuje rzadko – przynajmniej na razie. Jednak rzadkość występowania nigdy nie powstrzymała organów nadzorczych przed podjęciem działań, nawet jeśli opinia publiczna jest niekorzystna.
Czego ci nie mówią
Nie mówią ci, że nowatorskie platformy szczepionkowe nigdy nie zostały przetestowane pod kątem długotrwałych zaburzeń immunologicznych. Nie mówią ci, że szczyty IL-6 są znanym efektem biologicznym, a nie teorią spiskową. Nie mówią Ci, że uszkodzenia spowodowane niewydolnością układu odpornościowego nie zawsze są widoczne od razu. I na pewno nie mówią Ci, że choroby takie jak TAFRO ujawniają niebezpieczną prawdę: gdy układ odpornościowy zacznie działać na pełnych obrotach, może nie być już możliwości jego wyłączenia.
Zespół TAFRO znajduje się obecnie w medycznej martwej strefie – jest rzadki, niszczycielski, oficjalnie „niewyjaśniony”, a liczba zgłoszonych przypadków po cichu rośnie, podczas gdy władze uspokajają opinię publiczną i zapewniają, że wszystko jest bezpieczne. Historia uczy nas, że milczenie nie jest dowodem bezpieczeństwa. Zazwyczaj jest to sygnał ostrzegawczy.